ma ciemne włosy, zielone oczy, bladą skórę. Nie jest ładny, tylko przystojny. Wstaje kiedy wchodzisz do pokoju; zauważa, że marzniesz, i zarzuca ci na ramiona swój czerwony blezer.
Wyczuwasz, że potrafi być niebezpieczny, ale nie wiesz dlaczego- podejrzewasz iż chodzi o to, że jeszcze nigdy z nikim nie czułaś się tak bezpieczna jak z nim.
Kiedy siedzicie koło siebie na kanapie, on trzyma twoją dłoń w obu swoich, cały czas ją głaszcze, dotyka.
Czujesz, że pragnie, abyś była jego- nie jak rzecz, którą się posiada, ale jak dobry sen, który najchętniej śniłoby się co noc. Daje ci poznać, że sam już do ciebie należy.
Wciąż chce się z tobą widzieć. Dzwoni codziennie. Przesuwa swoje ubrania, żeby zrobić ci miejsce w szafie.
Kupuje polaroida i ciągle pstryka ci zdjęcia. Na tym, które lubi najbardziej, śmiejesz się jak nienormalna, a na głowie masz jego szorty, opadające na jedno ucho, jak beret.
Mówi ci, ze niczego nie chce przed tobą ukrywać. Chce być z tobą bliżej, niż był z kimkolwiek dotąd. W tym duchu wyznaje ci myśli, które napełniają go wstydem. Dodajesz mu otuchy aż do chwili, kiedy mówi ci ze fantazjuje na temat innych kobiet.
Wiesz, że mężczyźni to robią; gdybyś się nad tym zastanowiła, uznałabyś że on również, ale ta jego spowiedź kojarzy ci się z najgorszą pornografią. Nie rozumie twojej reakcji.
Wszędzie dokąd idziesz, widzisz kobiety piękniejsze od siebie. Wyobrażasz sobie że go pociągają. Pijesz benzynę żeby się ogrzać.
Kiedy dzwoni i opowiada jak bardzo za tobą tęskni, mówisz żeby wpadł.
Leżycie obok siebie w ciemności.
Przekręca się na bok, przysuwa bliżej i próbuje cie objąć. Ale ni stąd ni zowąd stajesz się wyczulona na to, gdzie kończy się twoje ciało, a zaczyna jego: jego dotyk to dotyk cudzych włosów, cudzych kości, cudzej skóry.
Kiedy mówi: "Kocham cię, skarbie", nagle uświadamiasz sobie, że nigdy nie zwraca się do ciebie po imieniu.
Rozstajesz się z nim z samych słusznych powodów. Masz dość życia w oczekiwaniu na jego apokalipsę. Czeka cie własna walka i chociaż wcale nie jest ważniejsza ani bardziej szlachetna niż jego, będzie wymagała całej twojej energii.
Musisz trzymać się życia. Mocno, obiema rękami, a to znaczy że musisz puścić się jego.
Opowiadasz o swoim ostatnim związku. Mówisz i mówisz, licząc że wreszcie odczujesz ulgę. Po pewnym czasie przychodzi co jednak do głowy, że całkowite zrozumienie zerwanego związku to słaba nagroda pocieszenia.
Czasem gryziesz się z myślą, ze nikt cie tak mocno już nie pokocha jak on- nawet jeśli jego miłość nie miała nic wspólnego z twoją osobą. Do dziś widzisz go w każdym mężczyźnie ubranym w czerwony blezer.











--
nic mądrego nie przychodzi mi do głowy
--
nic mądrego nie przychodzi mi do głowy
--
plastic parts
broken hearts
masterpiece
scalpel please
--
nic mądrego nie przychodzi mi do głowy
Previous Page12345...Next Page